Koleś Travel

Wspomnienia nałukofca wykolesiowanego

Wpis

czwartek, 16 kwietnia 2015

Profesor kierownik dawniej i dziś, część 2

Profesor kierownik, uczelnia wyższa, wiek XX i wiek XXI (jak to było a jak jest).

Część 2 (kontynuacja tematu: http://kolestravel.blox.pl/2015/04/Profesor-kierownik-dawniej-i-dzis-czesc-1.html)


XX - Dyżury polegały na sprawdzeniu każdego pokoju, każdego gniazda z prądem, okryciu każdego sprzętu folią (przed kurzem i ew. zalaniem z góry wodą), sprawdzeniu każdego kranu, zamknięciu na dwa zamki każdego pokoju, odniesieniu tzw. pęka kluczy (był jeden zestaw kluczy do wszystkich pokoi, z którego korzystali wszyscy pracownicy, odnosząc ten pęk na wyznaczone miejsce po otwarciu potrzebnego w danym czasie pokoju). Dostęp do tych kluczy mieli tylko pracownicy etatowi i doktoranci - studenci i magistranci musieli poczekać, aż im ktoś uprawniony dany pokój otworzy lub zezwoli otworzyc i użytkować. Po skończonej pracy każdy miał obowiązek posprzątać po sobie i pozamykać - inaczej na drugi dzień była tzw. "afera".
Dyżurny kończąc w danym dniu dyżur bez wahania wypraszał np. magistrantów, którzy bez zbędnej dyskusji wychodzili wtedy do domu - dyżurny wychodząc zwykle jako ostatni zamykał drzwi wejściowe a klucz zostawiał na portierni - każdy kto po dyżurnym chciał wejść do katedry musiał pobrać te klucze na portierni i to było odnotowane. Można było wejść innymi drzwiami (od strony sąsiadów), ale ... bez pęku kluczy nie można było do żadnego pokoju wejść; aby dostać się do tego pęku kluczy trzeba wpierw było pobrać klucze z portierni. Zapobiegało to niepowołanym i niekontrolowanym wejściom, prowadzeniem jakichś badań bez wiedzy kogokolwiek, oraz było wiadomo kto jest odpowiedzialny w razie jakichś problemów - ostatni zamykał dyżurny a potem każdy kto pobrał klucze z portierni.

 

XXI - Dyżury są nadal, ale dyżurny nie ma wpływu na nic. Na końcu dyżuru obchodzi wszystkie pokoje i zamyka, ale po nim może przyjść dowolna osoba - nawet student tzw. wolontariusz (np. student II czy III roku, który już zainteresował się tematyką badawczą - a prościej mówiąc - wie, że tu będzie mu łatwiej zrobić w przyszłości magisterkę, a może i załapać się na doktorat czy wyjechać na ekskluzywną konferencję zagraniczną). Student może wejść do każdego pokoju, bo ma dostęp do wszystkich kluczy. Może po opuszczeniu katedry nie zamknąć niczego a na drugi dzień nie będzie można ustalić, kto nie dopełnił swoich obowiązków. Wielokrotnie, po wyjściu dyżurnego zostaje ktoś dłużej - więc dyżur i tak nie ma sensu. Kto odpowie za jakieś prawne sytuacje, jeśli dyżurny wyszedł a ten co pozostał nie podpisał na piśmie dyżurnemu, że zostaje dłużej i przejmuje na siebie obowiazki dyżurnego? Nie ma już okrywania folią sprzętu, nikt o nic praktycznie nie musi dbać - jak coś się zepsuje to nie ma "winnego". Wystarczy, że młody stwierdzi obecnie, że dany sprzęt już jest zbyt stary i na drugi dzień jest akcja - likwidacja tego sprzętu! Mimo, że np. był on dotychczas wykorzystywany do nauczania studentów w ramach zajęć dydaktycznych; a inny był utrzymywany przez ostatnie dwadzieścia lat jako np. cenny zabytek. Pozostawianie trwających eksperymentów bez opieki zdarza sie coraz częściej.
Dyżurny zgłasza ów fakt wychodzącemu do domu kierownikowi a ten ... dzwoni do młodych i poszukuje właściciela eksperymentu. Dawniej byłoby na drugi dzień zebranie i uświadamianie wszystkich pracowników, czym grozi taka sytuacja i co będzie, gdy to się powtórzy.

 

XX - Co tydzień były seminaria w "gabinecie" profesora. Zwykle magistranci przedstawiali swoje dokonania z ostanich tygodni - każdy wynik był istotny, dyskutowano czy ma on sens i co zrobić, aby poprawic wyniki; dlaczego wyszły takie a nie inne, co było tego przyczyną i co zrobić, aby w przyszłości wyniki były lepsze. Spierano się, wytykano magistrantowi jego niedociagnięcia, motywowano, wskazywano kierunek postepowania na kolejne dni, ustalano strategię badań, zastanawiano się, przyglądano krytycznie osiągniętym wynikom.

 

XXI - Seminaria polegają na wygłaszaniu ochów i achów przez tzw. prelegentów. Pokazuje się tylko najlepsze wyniki, często jak niektórzy mawiali - "wyssane z palca" - podobnie jak na wystąpieniach konferencyjnych. Nie można zbytnio podważać prezentowanych wyników w trakcie dyskusji, bo wtedy wkracza kierownik i stwierdza "że wyniki zostały wykonane we współpracy z renomowanym profesorem na renomowanej uczelni i oni tam wiedzą co robią". Nie ważne, że jeszcze rok temu obowiązywało w grupie badawczej twierdzenie, że uzyskany wynik jest dobry tylko, gdy potwierdza go obserowany w badaniach "trend". Teraz wyniku już nie musi potwierdzać ów, jak dla tutejszego opisu nazwałem "trend", wystarczy teraz, że wynik zrobiony został w uznanym ośrodku badawczym i, że w tych badaniach wyniki mają prawo być inne niż w poprzednio, od 20 lat badanych układach w grupie badawczej. Bo na poziomie, w którym teraz operują "młodzi" ... jest po prostu inaczej! Zjawiska są inne ... Nie można wytykać braku profesjonalnego podejścia do badań doktorantowi, który pół roku mierzy i okazuje się, że nie ma za bardzo pojęcia po co to robi i co z tego wynika, i że to co zrobił na nic się nie nadaje - gdyż "on dopiero się uczy". Jak ma się nauczyć, gdy zamiast wykazać słabości i wskazać poprawne kierunki - głaszcze się go i poklepuje po plecach?
Można się wymigać z seminarium - wystarczy zakomunikować, że ma się "ważne spotkanie", jest się chorym, czy że np. zapomniało się pendrive'a z przygotowanym wystąpieniem!

 

XX - Dbanie o mienie katedry było czymś normalnym, jak dbanie o własny dom. Większość sprzętu była ogólnodostępna - bardziej wyszukany zwykle był pod opieką kogoś z pracowników, ale bez problemów był udostępniany każdemu, kto miał potrzebę skorzystania z niego.

 

XXI - Każdy obecnie, kto ma jakieś fundusze grantowe, zamawia tylko dla siebie potrzebny sprzęt i środki do badań, zamyka je na klucz. Na sprzęcie nakleja opisy, że został np. po części zakupiony ze środków grantowych (pozyskanych przez niego). Jeśli sprzęt znajduje się w jego pokoju to raczej jest to już jego "własność". Młodzi wprowadzili zapisy na użytkowanie sprzętu ogólnodostępnego. Jak to wygląda w praktyce - rezerwacja na cały dzień od 9 do 18, a jak odwiedzisz zarezerwowany sprzęt - to nikt cały dzień z niego nie korzysta! Sprzęt ogólny jest co jakiś czas "ulepszany" a te ulepszenia doprowadziły do jego rozregulowania.

 

Ciąg dalszy: http://kolestravel.blox.pl/2015/04/Profesor-kierownik-dawniej-i-dzis-czesc-3.html

Opublikowano: 2015/04/16 23:08:35

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
kolestravel
Czas publikacji:
czwartek, 16 kwietnia 2015 23:08

Polecane wpisy