Koleś Travel

Wspomnienia nałukofca wykolesiowanego

Wpis

sobota, 18 kwietnia 2015

Profesor kierownik dawniej i dziś, część 3

Profesor kierownik, uczelnia wyższa, wiek XX i wiek XXI (jak to było a jak jest).

Część 3 (kontynuacja tematu: http://kolestravel.blox.pl/2015/04/Profesor-kierownik-dawniej-i-dzis-czesc-2.html)

XX - Co jakiś czas kierownik organizował zebrania w swoim gabinecie z wszystkimi pracownikami (bez magistrantów). Na tych zebraniach były poruszane problemy finansowe, problemy zakupu potrzebnego sprzętu do pracy, problemy dydaktyczne, problemy z wywiązywaniem się pracowników z obowiązku publikacji wyników badań oraz udziału w konferencjach. Ustalano jaki sprzęt i środki by były niezbędne do dalszej pracy i co zrobić, aby dany pracownik zmieścił się w terminie z wykonaniem swojej pracy dyplomowej. Odnosiło sie wrażenie, że kierownikowi bardziej zależy na doprowadzeniu do obrony pracy dyplomowej niż samemu zainteresowanemu. Odnosiło się wrażenie, że jest się częścią dobrze zorganizowanej i działającej w jednym celu - grupy. Wszystkie problemy pozostawały w zamkniętym gronie zainteresowanych.

XXI - Nowy kierownik również organizował zebrania w swoim gabinecie, nawet na początku po objęciu funkcji, częściej niż poprzednik. Zebrania te jednak wkrótce przeniósł na seminaria a potem już nie było zebrań w sprawach ważnych dla wszystkich - bo byli ci starsi, i ci lepsi - młodzi. Starsi nie mogli już wszystkiego teraz wiedzieć co planuje młodzież wraz z kierownikiem, jaka kasa idzie z ogólnego budżetu na ich wyjazdy, zamawianie środków do badań, czy jakie są plany strategiczne młodzieży. Z kolei na seminariach pracownik nie był już autorytetem jak dawniej - "oberwać" mogło mu się przy wszystkich obecnych na seminarium (w tym przy studentach)! Tzw. brudy często prane były podczas obecności studentów!

 

XX - Nowo zakupiony sprzęt dla ogólnego użytku był przedstawiany wszystkim, organizowano nawet kursy i każdy miał możliwość zapoznania się z jego możliwościami a potem mógł go używać. Ze sprzętu korzystano w dowolnej chwili, jeśli nie był w danym momencie zajęty przez kogoś innego.

XXI - Sprzęt kupuje się teraz z grantów. Zostaje on opisany, kto i z czego go zakupił. Nie ma już kursów, nie ma informowania wszystkich co można na tym sprzęcie zrobić - to wiedzą tylko nieliczni. Nikt z pozostałych pracowników będących w tej samej grupie badawczej nie skorzystał z tego sprzętu. Nie było żadnych kursów użytkowania.

 

XX - Na konferencje zagraniczne wyjeżdżał głównie profesor kierownik i jego późniejszy następca. Pozostali pracownicy naukowi wyjeżdżali głównie na zjazdy krajowe.
XXI - Na konferencje krajowe i zagraniczne wyjeżdżają obecnie nawet studenci. Koszta wszelkich wyjazdów przekraczają sporo kwoty uzyskane potem, w rozliczeniach rocznych, na badania za punkty z publikacji.

 

XX - W publikacjach naukowych była tradycja wpisywania autorów pracy w kolejności: profesor, pracownik, który wykonał badania i je opisał, inni współpracownicy. Po obronie doktoratu przez pracownika (asystenta czy doktoranta), profesor z trudem, ale zwykle pozwalał na wpisanie nazwiska doktora na pierwszym miejscu - a wtedy siebie wśród autorów umieszczał na ostatnim. Było to już w "tamtych czasach" bardzo istotne przy składaniu wniosku o habilitację - liczyły sie tylko prace, w których było się autorem głównym (na pierwszym miejscu) lub jedynym! Teraz jest to jeszcze bardziej ważne!

XXI - Na pierwszym miejscu publikacji obecnie może nawet być wpisany student!, jeśli dobrze "gada" i "zna angielski" oraz podoba się profesorowi i ma rozległe "plany badawcze" powiązane z zainteresowaniami grupy badawczej, czyli rokuje nadzieje na szybką karierę, obfitość publikacji naukowych i grantów - przygotowuje się już grunt (fundament) dla przyszłego jego doktoratu i kariery naukowej. W skrócie - gdy student potrafi "lać wodę". Z drugiej strony, doktor habilitant może nawet przez kilka lat nie zostać wpisany jako pierwszy w swoich pracach, gdyż profesor musi być pierwszy bo "został zaproszony na konferencję i jak to by wyglądało, gdyby on nie był pierwszym głównym autorem", albo "to jest kontynuacja pracy przeglądowej, którą on napisał i teraz nie może być druga część z nim na drugim miejscu - bo jak by to wyglądało".

 

XX - Doktorant studium doktoranckiego musiał przychodzić do "pracy" codziennie i najlepiej od 8 do 18. Jeśli chciał mieć wolne, to musiał wypisać blankiet urlopowy jak każdy z pracowników i uzyskać akceptację profesora kierownika a nastepnie złożyć wniosek urlopowy w dziekanacie (mimo, że nie było to wymagane przez Wydział!).

XXI - Doktorant obecnie może robić co chce - może nawet nie przyjść z tydzień do "pracy". Może poinformować telefonicznie profesora, że jest chory lub napisać e-mailem.

 

XX (obyczaje) - Obchodzono uroczyście imieniny każdego z pracowników wręczając mu kwiaty i składając życzenia. Profesor organizował mały poczęstunek przy kawie, później niektórzy z pracowników również. Magistranci po obronie organizowali poczęstunek przy kawie dla wszystkich pracowników, podobnie doktoranci po obronie doktoratu. Wręczano kwiaty po jakichś uroczystych chwilach (np. ślub itp.) pracownikom od całego zespołu.

XXI (obyczaje) - Nie obchodzi się już imienin, wygasły śmiercią naturalną jak profesor ... dwa razy z rzędu zapomniał o czyichś imieninach, a reszta pracowników olała ten uciążliwy dla nich obyczaj i mu nie przypomniała. W grupie badawczej są starzy pracownicy i młodzi ulubieńcy - które to grupy nie darzą się wzajemną sympatią i dlatego wolą nie obchodzić imienin. Wszelkie tradycje związane z obronami i biesiadami po takich obronach wygasły. Organizowane są jedynie w wąskich gronach.

 

Opublikowano: 2015/04/18 13:45:34

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
kolestravel
Czas publikacji:
sobota, 18 kwietnia 2015 13:45

Polecane wpisy